POLCON 2011 - relacja (Damian 'Naimad' Bartosik)
Patrząc na konwentową mapę Polski, można by stwierdzić, że w Poznaniu - a także ogólnie, w Wielkopolsce - dzieje się niewiele, w porównaniu do pozostałych części kraju. Bo istotnie, konwentów tu jak na lekarstwo. Największym i najważniejszym jest niewątpliwie Pyrkon, który na przestrzeni ostatnich lat stał się przedsięwzięciem na ogromną skalę i zostawił za plecami wszystkie inne imprezy tego typu organizowane w Polsce. Rok 2011 przyniósł tu pewne zmiany. Oprócz corocznej imprezy, Poznań w dniach od 25 do 28 sierpnia gościł ponad dwa i pół tysiąca fanów fantastyki, przybyłych tu na inny wielki konwent - Polcon.Tegoroczny Polcon był już 26. odsłoną tego konwentu, który - przypomnijmy - jest imprezą przechodnią. Oznacza to, że co roku organizowany jest w innym miejscu, przez inny klub zrzeszający miłośników fantastyki. Chociaż w oddalonym od Poznania zaledwie o kilkanaście kilometrów Błażejewku Polcon odbywał się już dwukrotnie, to dopiero teraz, po 25 latach, konwent miał miejsce w Poznaniu - i przyznać trzeba, że jego przygotowanie stało na najwyższym poziomie.
Zacząć należałoby od lokalizacji. Dwudziesty szósty Polcon odbył się, podobnie jak tegoroczny Pyrkon, w kilku pawilonach słynnych Międzynarodowych Targów Poznańskich. Kompleks targowy znajduje się w ścisłym centrum Poznania, w związku z czym dotarcie na teren imprezy nie mogło stanowić żadnego problemu dla przyjezdnych. Uczestnicy, którzy przyjechali pociągiem, MTP widzieli krótko po opuszczeniu dworca, zaś ci, którzy wybrali autobus, mieli do pokonania zaledwie kilkaset metrów więcej.
Międzynarodowe Targi Poznańskie okazały się świetnym wyborem nie tylko ze względu na ulokowanie w ścisłym centrum miasta oraz niemal stuletnią, doskonałą renomę, jaką cieszy sie ten kompleks. Doświadczenia ubiegłych lat pokazały, że na konwenty w Poznaniu przyjeżdżają zwykle tysiące ludzi z całego kraju, przez co organizacja tak dużej imprezy w jednej, czy nawet dwóch dużych szkołach, spowodowałaby trudności z pomieszczeniem tak dużej liczby uczestników. W przypadku Polconu tego problemu nie było, gdyż do dyspozycji konwentowiczów oddano kilka dużych pawilonów, wraz z przestronnym holem. Noclegownie znajdowały się oddalonej od targów o niecałe dwieście metrów od MTP, w liceum nr2 w Poznaniu. Bardzo pozytywną zmianą, jaka zaszła w stosunku do tegorocznego Pyrkonu, było oddanie do dyspozycji konwentowiczów hali w budynku 7 - tej samej, która kilka lat temu gościła uczestników Poznań Game Arena. Takie rozwiązania pozwoliło na uniknięcie tłoku, co - biorąc pod uwagę ponad trzydziestostopniowe upały podczas trwania imprezy - okazywało się zbawienne.
Akredytacja przebiegała bardzo sprawnie, a wokół stanowisk nie tworzyły się kolejki. W dużej mierze zapewne dzięki temu, iż owych stanowisk akredytatorów było niemało, w szczytowych momentach czynnych było ponad dziesięć stanowisk. Widoków kolejek ciągnących się na kilkadziesiąt bądź kilkaset osób zatem nie było, toteż zakup akredytacji zajmował zwykle nie więcej niż dziesięć minut.
Po przejściu przez elektroniczną bramkę uczestnik miał przed sobą rozległy hol. Po obu jego stronach znajdowały się różnego rodzaju sklepy i stoiska. Można było zakupić gry planszowe i karciane, podręczniki do gier RPG, biżuterię i rekwizyty do LARPów, naszywki, a przede wszystkim - koszulki. Sklepów z koszulkami było na Polconie faktycznie niemało, a prezentowane wzory, np. z nadrukami nawiązującymi do wikingów bądź Słowian, czy też koszulki upamiętniające bitwę pod Grunwaldem, a stylizowane na koszulki piłkarskie - cieszyły się dużym zainteresowaniem konwentowiczów.
Na uczestników czekał ponadto ogródek piwny, w którym za przyzwoite pieniądze lano piwo z beczek i puszek. Spożywanie alkoholu było więc dozwolone, ale jedynie w specjalnie wyznaczonej do tego strefie. Konwentowicze zachowywali się jednak zupełnie kulturalnie i nie dochodziło do żadnych ekscesów. Kiedy mieli ochotę na coś bardziej konkretnego, niż piwo i kanapka, mogli iść do restauracji usytuowanej nieopodal konwentowej szatni. W okolicy kompleksu targowego nie brakowało także punktów gastronomicznych (w niektórych na konwentowiczów czekały specjalne zniżki) i sklepów. Istniała też możliwość zamówienia posiłku z pobliskiej pizzerii - na terenie konwentu był specjalnie przygotowany punkt, w którym dostawcy spotykali się z klientami-konwentowiczami i dokonywali transakcji.
Z innych technikaliów, warto wspomnieć o warunkach sanitarnych. W szkole dostępne były dla konwentowiczów prysznice, co biorąc pod uwagę panujący upał było istnym błogosławieństwem. W samych superlatywach można zaś opisać warunki panujące na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Kompleks ten, goszczący co rusz najbardziej prestiżowych wystawców i firmy z całego świata, musi utrzymywać pod tym względem wysoki standard - i tak też było. Tak korytarze, jak i łazienki oraz toalety były czyste, nie brakowało mydła, papieru toaletowego czy papierowych ręczników. Słowem - warunki sanitarne na Polconie 2011 należy uznać za bardziej niż zadowalające.
Zajmijmy się jednak tym, co w największym stopniu stanowi o jakości danego konwentu - czyli atrakcjami, jakie czekały na uczestników. Jak przystało na imprezę tej rangi, program był nad wyraz bogaty i pogrupowany na różne bloki.
Bardzo dużo było prelekcji dotyczących literatury fantastycznej - zarówno polskiej, jak i zagranicznej. Nie brakowało prelekcji dotyczących fandomu i kondycji rynku wydawniczego w Polsce. Tradycyjnie znaczną część prelekcji stanowiły także te, które dotyczyły historii, mitologii oraz rzeszy innych dziedzin, z których fantaści zwykle czerpią garściami. Ponadto na Polcon przyjechało wielu znakomitych gości - między innymi Rafał Ziemkiewicz, Jacek Dukaj, Marek Huberath, Jakub Ćwiek czy Łukasz Orbitowski. Zgodnie z polconową tradycją, nie zabrakło także gościa zagranicznego. W tym roku była to Pat Cadigan - znana polskim czytelnikom z takich powieści jak "Głupcy" czy "Wgrzesznicy".
Bardzo ciekawie prezentowały się panele dyskusyjne. Jednym z najciekawszych była dyskusja o Stanisławie Lemie i Januszu Zajdlu, w których udział wzięli między innymi Rafał Ziemkiewicz i Jacek Dukaj. Nie inaczej było ze spotkaniami autorskimi obu tych panów, które przyciągnęły do auli szczególnie liczną widownię. Podobnych spotkań odbyło się znacznie więcej, a niemal każdy spośród autorów miał w specjalnym miejscu wyznaczony dyżur, podczas którego rozdawał czytelnikom autografy, tudzież zamieniał z nimi kilka słów w bardziej kameralnym gronie.
Oprócz tego, w specjalnie do tego przeznaczonych salach odbywały się prelekcje poświęcone nauce, komiksom, a także grom fabularnym i komputerowym. Każdy z bloków był na tyle rozbudowany, iż praktycznie od początku do końca konwentu miłośnicy danej dziedziny fantastyki mogli cieszyć się następującymi po sobie prelekcjami, pokazami i konkursami. Tych ostatnich - konkursów - także było niemało. Do tego stopnia, że utworzona została osobna sala konkursowa. Osoby, które zajęły w rozmaitych zmaganiach punktowane miejsca, otrzymywały konwentową walutę - punkty, które później można było zamienić na nagrody.
Jednym z ważniejszych punktów każdego Polconu jest gala rozdania Nagród Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Każdy z uczestników konwentu miał prawo oddać głos na tę powieść i opowiadanie, które jego zdaniem były najlepsze spośród wydanych w Polsce w roku ubiegłym. W przypadku kategorii "Powieść" nie było niespodzianek. Laureatem został wielokrotnie już nagradzany Jacek Dukaj, za powieść "Król Bólu i pasikonik". W kategorii "Opowiadanie" tryumfowała zaś Anna Kańtoch, za utwór "Duchy w maszynach", opublikowany w antologii "Jeszcze nie zginęła", nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.
Na konwentowiczów czekały także LARPy oraz sesje RPG. Do tych pierwszych przeznaczono trzy osobne sale. Z relacji uczestników można było wywnioskować, iż większość z nich została dobrze zorganizowana. Jeśli zaś chodzi o sesje gier RPG, to na ich potrzeby zostały przygotowane niewielkie pokoiki, mogące pomieścić mistrzów gry oraz kilku graczy. Dzięki temu każdy, kto tego chciał - jeśli tylko zebrał ludzi do grania - mógł w spokojnym zaciszu wziąć udział w grze.
Warto także pamiętać, iż organizatorzy Polconu nie zapomnieli o najmłodszych uczestnikach konwentu. Czekały na nich punkty programu, takie jak tworzenie "stworków-potworków", gry i zabawy ruchowe, tworzenie historyjek na podstawie obrazków - a to zaledwie niektóre z nich. Natomiast zarówno starsi, jak i młodsi od rana do nocy oblegali Games Room - doskonale zaopatrzony, pełen zarówno najpopularniejszych, jak i tych mniej znanych gier planszowych i karcianych. Zainteresowanie Games Roomem, a zwłaszcza niektórymi tytułami w nim dostępnymi, było na tyle duże, że konwentowicze musieli wcześniej składać rezerwacje.
Polconowe aule posłużyły także za sale koncertowe. Najpierw, w piątkowy wieczór koncert dał zespół Percival, grający muzykę średniowieczną. Podobnie jak na Pyrkonie, także i tym razem miał fenomenalny kontakt z publicznością, a i wykonanie utworów stało u niego na wysokim poziomie. Nie brakowało więc bisów, a rozentuzjazmowana publika nieprędko pozwoliła zespołowi opuścić scenę.
Reasumując, tegoroczną edycję Polconu należy bez wątpienia zaliczyć do udanych. Organizatorzy dołożyli wszelkich starań, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom konwentowiczów i nie zawiedli ich. Bogaty program, liczni goście, doskonała lokalizacja i szereg atrakcji czekających na przyjezdnych sprawiły, że właściwie trudno wobec organizatorów Polconu mieć jakiekolwiek cięższe zarzuty. Ze swojej strony mogę tylko podziękować i pogratulować organizatorom - właśnie tak wyobrażałem sobie tegoroczny, poznański Polcon. Trzymam kciuki, by przyszłoroczna edycja, która odbędzie się we Wrocławiu, okazała się równie udana.