Relacje

PyrKon 2006 - relacja

Poznański konwent miłośników fantastyki PyrKon nie był dla mnie zwykłym zlotem szaleńców o upodobaniach podobnych do moich. Była to dla mnie impreza niezwykła. Niezwykła, gdyż pierwsza, na której miałem okazję się kiedykolwiek pojawić. Plusem było to, że Poznań leży raptem trzydzieści kilometrów od mojej mieściny, oraz fakt, że na konwencie miała pojawić się całkiem liczna ekipa Bestiariusza.

Ostatnie sprawy ułożyły się nieco inaczej. Nasz serwis bardzo szybko stał się patronatem medialnym imprezy, w związku z czym spotkało mnie bardzo miłe zaskoczenie. Po zamknięciu budżetu PyrKonu, na parę dni przed rozpoczęciem konwentu, okazało się, że jako reprezentant medialny nie dostanę pięcio-, czy dziesięciozłotowej zniżki. Ucieszyłem się bardzo gdy dostałem email z informacją, że zostałem całkowicie zwolniony z opłaty za wstęp. Przykrym rozczarowaniem był dla mnie fakt, że spośród czternastu osób z ekipy Bestiariusza, które zadeklarowały wcześniej swój przyjazd, na tegorocznym PyrKonie pojawiliśmy się tylko ja i Diabellus. Tak czy inaczej, udałem się na konwent, licząc, że czekają mnie trzy dni doskonałej zabawy.

Po dojechaniu na poznański Dębiec, czekała mnie ponad półgodzinna wędrówka, której celem było odnalezienie ulicy Łozowej. Odbyłem ją w towarzystwie dwóch erpegowców z Kołobrzega, których spotkałem po drodze. Po kilku minutach znaleźliśmy szkołę, na terenie której miał się odbywać konwent. Pierwsze wrażenie do pozytywnych nie należało - z zewnątrz bowiem szkoła wyglądała nienajlepiej. Jednocześnie jednak trudno było nie zauważyć dwóch pozytywów. Pierwszy, to bardzo duży hotel znajdujący się po drugiej stronie ulicy. To właśnie tam nocowała duża częśc konwentowiczów. Na parę dni przed rozpoczęciem PyrKonu zabrakło w nim miejsc, a jeśli wziąć pod uwagę jego rozmiary, to śmiem wnioskować, że na pewno okazał się dla uczestników zabawy bardzo przydatny. Druga pozytywna rzecz, która rzuciła mi się w oczy, to parking. Po prawdzie, tylko nieliczne spośród bardzo wielu miejsc były zajęte, niemniej jednak dla wszystkich zmotoryzowanych musiało to być nie lada ułatwieniem.

Następne kilkanaście minut spędziłem, siedząc sobie na murku nieopodal wejścia, czekając na ekipę, z którą miał przybyć Diabellus. Całkiem przypadkowo znalazłem wówczas Bąka, z którym to jeszcze przed rozpoczęciem konwentu udaliśmy się do monopolowego. Ale do rzeczy - akredytacja przebiegała raczej sprawnie, choć kolejki były długie i momentami panował przy niej chaos. Zaraz po otrzymaniu identyfikatora udałem się w poszukiwaniu noclegowni, gdzie mógłbym rzucić bagaże. Wtedy też spotkało mnie zaskoczenie - doszły mnie bowiem słuchy, że noclegownie mają być zamknięte do godziny 20:00, a wcześniej wszystkie bagaże należy przynosić do szatni. Od razu wydało mi się to dziwnym rozwiązaniem, jednak wkrótce okazało się, że to tylko plotka (lub organizatorzy zmienili zamiary w ostatniej chwili). Swoją drogą, muszę jeszcze pochwalić organizatorów za bardzo dobry informator (jedynym jego niedociągnięciem był brak mapki pierwszego piętra). Doskonale spełniał on swoją rolę. Tak naprawdę była to książeczka formatu A5, w której zawarto regulamin konwentu, parę reklam (w tym reklamę Bestiariusza, z czego byłem nadzwyczaj dumny i zadowolony ;)) oraz przede wszystkim, opis poszczególnych punktów programu.

Jak już wcześniej pisałem, tegoroczna edycja PyrKonu była pierwszą tego typu imprezą, na której miałem okazję się pojawić. Nie miałem więc porównania z PyrKonem ubiegłorocznym, kiedy to ponoć działała tylko jedna, zbiorowa noclegownia. Tym razem było inaczej i znacznie rozsądniej. Sale noclegowe były dwie i nieźle spełniały swoje zadanie. Fakt faktem, późną nocą zaczynało się robić tłoczno - jednak konwentowicze uformowali ścieżki między śpiworami, po których można było się poruszyć, gdyby na przykład ktoś obudził się w środku nocy i musiał pójść za potrzebą (podaję tylko przykład ;)). Szkoda jednak, że organizatorzy nie oddali uczestnikom kilku klas jako miejsca do spania - sale, spełniające rolę Games Roomów świetnie by się do tego nadawały. Zauważyli to konwentowicze i wielu z nich spało właśnie w Games Roomach, a nie w wyznaczonych ku temu miejscach. Byłbym zapomniał - noclegownie były niemalże pozbawione jakichkolwiek gniazdek elektrycznych, przez co niemożliwe było przygotowanie sobie ciepłego posiłku lub napoju, ale i podładowanie telefonu komórkowego bądź aparatu.

Jeśli zaś chodzi o to, co na konwencie jest najważniejsze, a więc o program - to była to niewątpliwie najmocniejsza strona imprezy. Zafundowano nam niemal czterysta godzin preleckji, konkursów, paneli dyskusyjnych i turniejów. Rzecz jasna, nie udało mi się na wszystkich pojawić. Po pierwsze dlatego, że zwykle w jednej chwili odbywało się około siedmiu innych punktów programu, po drugie - programwypełniony był od godziny 10 rano, aż po późny wieczór. Tak czy inaczej, uczestniczyłem w znacznie mniejszej ilości prelekcji i prezentacji, niż sobie wcześniej planowałem. Pierwszy punkt programu zaliczyłem w piątek o godzinie dziewiętnastej. Prelekcja Klemensa na temat wykorzystania muzyki podczas sesji RPG zdawała się być dobrze przygotowana, ba, dowiedziałem się z niej paru ciekawych rzeczy - jednak prowadzona była bez większego polotu. Kolejną prelekcją, na której się pojawiłem, było sobotnie spotkanie z Jackiem Piekarą, który opowiadał o torturach oraz sposobie ich egzekwowania w prawie europejskim. Autora słynnego cyklu o inkwizytorze Madderdinie słuchałem z przyjemnością. Inni konwentowicze prawdopodobnie też, gdyż aula była wypełniona na tyle, że trudno było mi znaleźć miejsce, z którego bym wszystko słyszał, a w trakcie trwania prelekcji ludzi raczej przybywało aniżeli ubywało. W sobotę o godzinie piętnastej trafiłem na prelekcję, a właściwie panel dyskusyjny, na temat chaotyczności drowów. Rozmowa, która według planu miała trwać pełną godzinę, dobiegała końca, wracając do punktu wyjścia już po dwudziestu minutach. Mimo, iż miałem okazję posłuchać opinii kilku osób, które historię Zapomnianych Krain mają w małym palcu, nie mogę tej prelekcji uznać za udaną. Zupełnie co innego mógłbym natomiast rzecz o panelu dyskusyjnym Pawła Potakowskiego "Urodziło sę! Urodziło! Ale czarne!". Tredo, znany mi już wcześniej z Bestiariuszowego forum, wykonał kawał solidnej roboty. Uczestnicy chętnie włączali się do dyskusji, a i ja, bierny słuchacz, nie miałem powodów do narzekania. Na godzinę dziewiętnastą zaplanowana była prelekcja Marcina Mortki na temat życia na XVIII-wiecznych żaglowcach. Bez wątpienia był to jeden z ciekawszych punktów programu, w których miałem okazję uczestniczyć. Natomist ostatnią i prawdopodobnie najlepszą prelekcją, którą przyszło mi wysłuchać była "Wróg u bram". Wojciech 'Dazzir' Ruchniewicz prelegował, podając mnóstwo ciekawych i przydatnych informacji, nie zapominając o delikatnych wstawkach humorystycznych ("uciekające pedeki!").

Na tegorocznym PyrKonie nie zabrakło atrakcji dla miłośników Larpów. Odbyła się większość z czternastu zaplanowanych gier. Nie miałem okazji wziąć udziału w żadnej z nich, niemniej zasłyszane przeze mnie opinie uczestników w przeważającej mierze były bardzo pochlebne. W Games Roomach i Holu Gier Bitewnych poczynionych zostało trochę turniejów i prezentacji. Jeśli chodzi o te pierwsze, to uczestnicy konwentu mogli ze sobą konkurować w Crystalicum KGK, MtG Extended K16 Rel1, Warhammer Fantasy Battle, Wh40k klasy Master, Zombiakach, Magii i Mieczu, Aniołach, Kulcie i Neuroshimie Hex. Co zaś się prezentacji tyczy - było ich tak wiele, że wymienianie wszystkich mijałoby się z celem. Pokazywano jednak głównie bitewniaki.

W ciągu trzech dni, które trwał konwent, odbyło się wiele różnego rodzaju konkursów wiedzowych. Wiedzowych i nie tylko. Były, oczywiście między innymi, arcytrudny konkurs wiedźmiński, fanatyczny konkurs Warhammerowy, konkurs magiczny, literacki, tolkienowski, konkurs wiedzy o monastyrze czy o cRPG. Niewątpliwie najciekawszym, ale i najbardziej osobliwym był jednak 'Poryty konkurs Bąka i Diabła'. Aby w nim wystartować, nie potrzeba było właściwie żadnej wiedzy. Konkurencje polegały na przykład na udawaniu czołgu, przygotowywaniu konwentówki (to taki eliksir, którego picie na pewno nie należy do przyjemności), czy na przywoływaniu Cthulhu. 'Poryty' trwał o dwie godziny dłużej, niż było to w planie. Rozpoczął się o dwudziestej drugiej, natomiast dobiegł końca przed pierwszą nad ranem. Wszyscy jednak bawili się doskonale, założę się również, że wielu uczestników i widzów cierpiało następnego dnia na zakwasy mięśni brzucha, spowodowane ciągłym, niepowstrzymywanym śmiechem. Brawa dla Bąka i Diabła!

Poza prelekcjami, konkursami i turniejami, organizatorzy przygotowali kilka ciekawych urozmaiceń programowych. Jednym z nich były walki wikingów i słowian, które można było w sobotę oglądać na dziedzińcu przed szkołą. Innym był pokaz firedancingu. Odbył się on jednak godzinę wcześniej niż zaplanowano, a jako że nie rzuciła mi się w oczy żadna kartka z odpowiednią adnotacją (chociaż takowa była), miałem duże szczęście, że załapałem się na jego ostatnie pięć minut. Panowie z bractwa Kruki dali całkiem ładny pokaz, z którego fotki możecie obejrzeć w fotorelacji na naszej stronie.

Tyle na temat programu. Zanim podsumuję tę relację, pozwolę sobie na moment wrócić do warunków sanitarnych i temu podobnych spraw. Łazienki były wspólne dla mężczyzn i kobiet, co było dla mnie co najmniej dziwne - tym bardziej, że w całej szkole znajdowały się dwie - jedną można było przeznaczyć kobietom, a drugą facetom. W każdej łazience znajdowało się parę umywalek. Niestety, ciepła woda kończyła się w nich bardzo szbko.
Podczas trwania konwentu szkoła, o dziwo, była bardzo czysta. W pewnej mierze dzięki kulturze konwentowiczów, która stała na nienajgorszym poziomie - choć także i w tym przypadku trafiło się kilka ewenementów. Wszelkie powyrzucane puszki, butelki, czy papiery były szybko sprzątane przez panie woźne, bardzo zresztą miłe i uczynne.
Za minus mogę natomiast uznać brak jakiejkolwiek ochrony. Służb porządkowych albo po prostu nie było (mimo iż zapowiadano inaczej), albo były, chociaż ich nie zauważyłem - choć to mało prawdopodobne, zważywszy na fakt, że kręciłem się po szkole w tę i wewtę przez cały dzień, trafiając na coraz to kolejne prelekcje, konkursy czy prezentacje.
Ostatnia kwestia to alkohol na konwencie. PyrKon nie popierał akcji "100% bez alkoholu". Spożywanie napojów wyskokowych na terenie imprezy było zabronione, niemniej zakaz ten był czasem w mniejszym lub większym stopniu łamany. Podobnie było z tytoniem - teoretycznie uczestnikom nie wolno było palić, w gruncie rzeczy jednak przepis ten nie był zbyt surowo egzekwowany. Tak czy inaczej, mimo iż na PyrKonie alkohol się pojawił, to na szczęście nie było miejsca na jakieś większe nieporozumienia czy burdy z tym związane.

Mój pierwszy konwent oceniam jako bardzo udany. Tegoroczna edycja PyrKonu była niemalże doskonała jeśli chodzi o program. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie - nie mogli narzekać miłośnicy erpegów, science-fiction, ale i historii, mangi czy poszczególnych uniwersów, jak na przykład Star Trek czy Star Wars. Jeśli brać pod uwagę noclegi, porządek, egzekwowanie regulaminu czy bezpieczeństwo konwentowiczów, to nie było najgorzej, choć z pewnością mogłoby być lepiej. W skali od jeden do dziesięć, konwent oceniam na ósemkę z plusem, mimo tych kilku mankamentów i niedociągnięć. Koniec końców mnie PyrKon podobał się bardzo, i myślę, że pozostałe osiemset osób przybyłych na konwent do Poznania również bawiło się znakomicie. Pozostaje mieć nadzieję, że PyrKon 2007 będzie jeszcze lepszy.

Ocena: 8+/10

Konwent objęty patronatem medialnym przez Bestiariusz.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Konwenty
  • Fantasmagoria
  • Kawaii Time
  • Festiwal Fantastyki Cytadela
  • Sakurakon IV
  • Nyskon 2018
  • Magnificon EXPO
  • Dni Fantastyki 2018
  • Nejiro 9
  • Polcon 2018
  • NiuCon 2018
  • Zakonki 2018
  • Gildia Society

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 19 lut 2019, 11:28 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka