Relacje

VIII Tolk Folk - zbiorowa relacja

Na początku lipca tego roku, w położonej niedaleko Wrocławia Bielawie po raz ósmy odbył się konwent miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena. Jest to jeden z tych zjazdów, na których ekipa Bestiariusza prezentuje się najbardziej okazale. Nie inaczej było tym razem, ale niestety zabrakło kilku osób, które z rozmaitych powodów nie mogły przybyć na Tolk Folk, choć wcześniej zadeklarowały swój przyjazd. W ręce czytelników oddajemy tę oto dość nietypową relację, w której kilku z obecnych na TolkFolku Bestiariuszowców wyraziło swoją opinię o konwencie.

Kristof: Tegoroczny TF jednak uważam za gorszy niż zeszłoroczny, a złożyło się na to kilka czynników, z których głównym była chyba jednak moja choroba i wynikające z tego trochę gorsze niż zazwyczaj samopoczucie. Ze słabszych momentów muszę także wymienić LARPa Strażników. Tutaj też wina leży prawdopodobnie w moim samopoczuciu – po prostu grało mi się jakoś średniawo. Moim zdaniem zawiodło także trochę bractwo rycerskie – zapewniło sporo zabawy dzieciakom, to prawda, ale w walkach było bardzo mało przekonywające... Koniec narzekania, przejdźmy do zdecydowanych zalet. Koncert „Pipes & Drums” i warsztaty taneczne – wielki plus. Potańczyłem, bawiłem się świetnie. Konkurs strojów, mimo małej ilości uczestników również bardzo mi się spodobał, a już zupełną rewelacją były wykłady. Szczególnie podobał mi się drugi wykład ML-a, o wojnie Elfów z Sauronem – siedziałem zaczarowany i nie mogłem oderwać myśli od tematu. Pozostałe też były dobre, mimo pewnych kłopotów Finroda Felagunda i różnych, czasami dość śmiesznych literówek na foliach. Jednak wykład ten pozwolił mi spojrzeć na państwa Śródziemna z innej perspektywy, co bardzo mi się spodobało. Bieg Hobbicki był OK. (choć wg. Mnie bardzo nierówny stopniem trudności – „Most w Khazad-Dum” za łatwy, Beczka i Smaug za łatwe), oraz podpucha była dla mnie niejasna i trochę jednak chyba zbędna. Co nie zmienia faktu, że zwycięstwo mojej koleżanki (brawo Agata!) bardzo mnie ucieszyło. Podobnie odniosłem się do zwycięstwa Miśkoffa w turnieju łuczniczym. Co prawda miałem ambicję na trzy nagrody, ale jedna musi w tym roku wystarczyć.
Z innych uwag: warunki pogodowe były jednak wg. Mnie złe, a już na pewno ciężkie. Wysokie temperatury uniemożliwiały podjęcia jakichkolwiek działań przed godziną 18, 19. Poza tym pewne naciski ze strony młodszej części TFowców również bywały frustrujące, choć jakoś to przetrwałem. Ucieszył mnie fakt, że otrzymałem dość dobre oceny mojego LARPa Hobbickiego. Nagrody za najlepszego NPCa i Gracza były zdecydowanie zasłużone (brawo Sam i Turin).
Miejmy nadzieję, że przyszły Tolk Folk będzie jeszcze lepszy niż zeszłoroczny. Szykuje się inscenizacja bitwy o Gondolin, więc myślę, że nikogo nie zaskoczę jeśli powiem „Wujek Sam Gamgee życzy sobie, żebyś był na Tolk Folku”. Zapraszam serdecznie.

Balduran de'Arnise: Ok, na start to wszystko byłoby OK gdyby nie diabelsko wysoka temperatura, która mnie osobiście zabijała. LARP był fajny, nie wiem dlaczego innym się nie podobał. Ale i tak chyba najgenialniejszym momentem było taranowanie się kajakami na zalewie. I offkoz ZŁYYYYYY POCHÓD :D. Bieg skrzętnie pominę, bo nie brałem w nim udziału. Fuck, ale Chaos :P. I ogólnie rzecz biorąc - ZŁOOOOOO !!

Bąku: przez Miskha pojechałem na TF'a w zeszłym roku... i dlatego musiałem być i na tym. Klimat potężny, ludzie zdrowo porąbani, nie trzeba nawet dużo pić, by to zauważyć. Widoczki - cud miód, złoooo narastające ciągle. Cóż tu więcej powiedzieć... atmosfera na namiotowisku wręcz Eruwiasta - dla ludzi niestolkienizowanych w 100% (np. ja) też jest zajebiście, dla ludzi stolkienizowanych całkowicie jess po prostu wypas. Na namiotach wyjesz (śpiewasz) w kilkunastu ogniskach, przy ognisku to co Basia napisała lub cokolwiek co człek pamięta. Na imprezie głównej masakra, ludzie patrzą na hordy dziwaków pod sztandarem Sathry jak na jakichś nieludzi. Ogólnie - kto nie był, nie pojmie klimatu. Na początku stwierdziłem - eh, konwet jak konwent - jak 60 innych. Teraz już wiem - TF jess jedyny w swoim rodzaju a obecność Złaaaaaaa gwarantuje śmierć w męczarniach rozkoszy po wsze czasy. Amen i Złoooo.

Naimad: niestety, na TolkFolku nie zawojowałem zbyt długo. Byłem tam trochę więcej niż równą dobę. Jednak nawet tak krótki czas wystarczył, by zauroczyć się imprezą. Tak jak wspomniał Bąku - tu największe wrażenie robi klimat. Podobnie jak on, ja też nie jestem stolkienizowany, a wręcz przeciwnie. Mimo to na TolkFolku bawiłem się świetnie. Było tak w dużej mierze dzięki ludziom obecnym na konwencie. Bez mała były to osoby nad wyraz życzliwe i sympatyczne. Po raz kolejny była okazja do spotkania przyjaciół z forum, a także zobaczenia po raz pierwszy tych ludzi, z którymi tyle się na Bestiariuszu postowało, a jak dotąd nie widziało na oczy - ukłon w stronę Miśkha, Sama Gamgee i the_Aragorna - temu ostatniemu winien jestem specjalne podziękowania za użyczenie zbroi do pochodu. No właśnie, pochód. Gdyby nie on, cała impreza byłaby dla mnie znacznie uboższa w jakiekolwiek emocje i wrażenia. Wraz z liczącą kilkadziesiąt osób grupą przeszliśmy kilka kilometrów, które dzieliły nas od pola namiotowego do centrum miasta. Było wspaniale, ale i ŹLEEEEE... zwłaszcza, gdy zaczęło się wielkie śpiewanie. Jak to zwykle bywa, graniczyło ono z wyciem, jednak nikt się tym nie przejmował. Wydostające się z dziesiątek gardeł okrzyki "ZŁOOOO!" czy "MORDOOOR!" robiły wrażenie. Kto nie był, nie zrozumie.
Dane mi też było uczestniczyć w organizowanym przez Kristofa LARPie - był to pierwszy LARP w moim życiu, ale myślę, że udany. Pogoda - rzeczywiście, było dosyć gorąco, jednak można było to wytrzymać. W chwili gdy piszę te słowa, panują znacznie większe, bardziej uciążliwe upały, wobec których tolkfolkowy gorąc nie byłby wcale taki zły.
Ogólnie rzecz biorąc - Tolk Folk to świetny konwent. W ciągu tych trzydziestu godzin, które spędziłem w Bielawie, działo się naprawdę bardzo wiele i trudno byłoby mi to wszystko opisać. Wspomnę tylko, że jeszcze kilka dni po powrocie do domu emocje we mnie wrzały. Czy zamierzam przyjechać na przyszłoroczny TF? Buahahahah, głupie pytanie...
KOMENTARZE (1) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Samwise 8 lip 2010, 16:08
Tyle lat minęło a TF dalej ma klimat, może zmienił się trochę priorytet dla którego ciągle jeżdżę na ten konwent (teraz bardziej dla ludzi niż Tolkiena) ale dalej zabawa jest przednia.

Naimad napisał(a):Czy zamierzam przyjechać na przyszłoroczny TF? Buahahahah, głupie pytanie...
Szkoda, że pojawiłeś się tylko raz Naimad, ale może skusisz się w końcu na Fornost, konwent-następce TFu.
  • Konwenty
  • Fantasmagoria
  • Kawaii Time
  • Festiwal Fantastyki Cytadela
  • Sakurakon IV
  • Nyskon 2018
  • Magnificon EXPO
  • Dni Fantastyki 2018
  • Nejiro 9
  • Polcon 2018
  • NiuCon 2018
  • Zakonki 2018
  • Gildia Society

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 20 kwi 2019, 19:36 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka