Relacje

CoolKon 2007 - Kristof

Na CoolKon jechałem pełen nadziei – była to pierwsza impreza na którą przygotowywałem program. Jednak pod pewnymi względami opuściłem go zawiedziony...

Co prawda do Wrocławia nie jest daleko, ale podróż była męcząca i zajęła swoje 4 godziny. Potem jeszcze około 30 minut marszu do, niezbyt oddalonej, szkoły w której konwent miał się odbywać... Byłem tam na ponad godzinę przed oficjalnym rozpoczęciem konwentu, ale już było tam kilka osób poza mną – pogadaliśmy chwilę, po czym organizatorzy stwierdzili, że w sumie to mogą już wpuszczać.

Rozłożyłem swoje rzeczy w jednej z sal i zacząłem namawiać obecnych na inauguracyjną partyjkę Jungle Speeda. Potwierdziła ona jedynie znaną prawdę, że co grupa ludzi, to inne zasady JS’a. Oczywiście nikt nie chciał wierzyć, że znam te oficjalne i słuszne, ale nic nie szkodzi – pograliśmy i było spoko.

Przyszła godzina 18.00 i wyruszyłem na pierwszą prelekcję tego konwentu – „Klimat w RPG”, którą prowadził Hunter. Zawiodła mnie ona trochę – dyskusja była ciekawa, ale bardzo niedokładna i właściwie skakaliśmy z tematu na temat. Mimo tego, miło było rozpocząć imprezę swobodną wymianą myśli.

Godzinka przerwy, w której przeniosłem swoje rzeczy piętro wyżej (okazało się, że mamy osobną salę dla Bestiariusza i SOGu) i pogadałem chwilę z Naimadem oraz wywiesiłem listę LARPa Warhammerowego, który miał się odbyć dwie godziny później, a po niej – Warsztaty Tańca Irlandzkiego. Było wesoło, ślicznie się skompromitowałem nie raz i nie dwa, ale nie wyszedłem do końca zadowolony. Gdy przypomnę sobie warsztaty taneczne z Tolk Folku, mam jedno skojarzenie – było łatwo i przyjemnie. Tutaj tak nie było, kroki ciężko było powtórzyć, choć prowadząca twierdziła, że to banał.

Zaraz po tańcach, rozpocząłem swojego LARPa. Zebrała się bardzo sympatyczna grupa ludzi, kilku świetnie odgrywało postacie (choć dla części z nich był to pierwszy LARPowy raz), zarówno oni jak i ja wyszli z gry w dobrych humorach. Co prawda jedna osoba „zaginęła w akcji”, więc pewna postać nie brała udziału w grze... ale to akurat nie szkodzi – to był punkt programu z którego byłem rzeczywiście zadowolony.

Noc, a przynajmniej jej część, spędziłem dość ciekawie – posłuchałem chwilę porytych kalamburów, a następnie wyruszyliśmy większą grupką w poszukiwaniu sklepu całodobowego. Moja uwaga, że jest jeden rzut kamieniem stąd, została zignorowana – w związku z czym przeszliśmy się na spory spacerek połączony z wypiciem zdrowia Bestiariusza i zjedzeniem śniadania (bo przecież o drugiej, trzeciej w nocy nie je się kolacji).

W sobotę sporo pospałem i wybrałem się aby zakupić w dość promocyjnej cenie (20 złotych) „Na Sygnale”. Do tego obowiązkowo parę partyjek Jungle Speeda. Własciwie do 14 siedziałem sobie w Games Roomie i zgłębiałem zasady nowego zakupu wraz z trójką nowo poznanych graczy. Po tym poprowadziłem swoją prelekcję o notatkach. Niestety, organizatorzy dali w tyłek i nie miałem rzutnika, stąd też, żeby zobaczyć wyświetlane przeze mnie notatki, słuchacze musieli siedzieć blisko laptopa, którego dostałem. Osób było parę, temat chyba wyczerpałem, bo pytań nie było. Zapomniałem wspomnieć oczywiście o tym, że zapraszam na Bestiariusz, aby tam przeczytać oryginalną wersję artykułu... Mea Culpa.

Chwila przerwy na obiad i przyszedł czas na LARPa Neuroshimowego autorstwa Diabellusa i Bąka. Cóż, fajnie się bawiłem, odgrywając postać, ale gracze niespecjalnie dopisali (część wyszła niedługo po rozpoczęciu gry), a sam scenariusz też nie był zbyt dobrze napisany... Może dlatego, że został za szybko stworzony?

Tego dnia zdążyłem trafić jeszcze na specyficzną prelekcję/warsztaty Tyra, poświęcone roli Mistrza Gry. Z ogólną tezą autora nie mogę się zgodzić – sugerował on, że MG ma dużo więcej obowiązków i zadań niż to wynika z mojego stylu prowadzenia. Jednak podał wiele dobrych pomysłów i przykładów. Uważam, że była to najlepsza i najciekawsza prelekcja, której wysłuchałem na CoolKonie.

Wieczór oraz następny ranek zajęła mi krótka sesja Earthdawna (och, jak dawno w to nie grałem!), którą prowadziłem dla Veersa, Muscat, oraz ich znajomego (pozdrawiam!). Było dość nudno, bo nie zdążyłem rozwinąć kilku wątków, ale mimo tego chyba nie było aż tak źle.

W niedzielę rano po sesji pozostało mi tylko wpaść na prelekcję Mandrake’a „Przetrwać Pustynię” – uświadomiła mi ona kilka istotnych rzeczy, także nie mogę powiedzieć, że był to czas stracony. Potem miałem skoczyć jeszcze posłuchać Dragona i jego prezentacji o opisach walki w RPG... ale stwierdziłem, że muszę wcześniej jechać do domu. Opuściłem szkołę i wsiadłem w pociąg...

Wspominałem już, że zabrakło mi fajerwerków na tej imprezie. Nie mam na myśli oczywiście sztucznych ogni – chodzi mi o coś, co by mnie przykuło bez reszty i co bym świetnie wspominał. Fakt, nie zabrakło chwil gdy moich ust po prostu nie chciał opuścić uśmiech, ale mimo wszystko brakło mi takiego absolutnego gwoździa programu. Warunki w szkole też były takie sobie – w salach zostały stoły (ta, w której nocowaliśmy miała przez to bardzo mało miejsca na podłodze, ale to była pracownia techniczna), przez co ciężko było wygodnie się rozłożyć. Zawiodły także stoiska sklepów – co prawda w Fanatyku zakupiłem „Na Sygnale”, ale reszta cen zabijała (poza może koszulkami). Sklep RPG zaś pojawił się na tak krótko, że w sumie w biegu nie można było nawet dobrze się przyjrzeć, co tam mieli. GamesRoom też był biedny, chociaż można tam było znaleźć parę perełek („Wampir” Sfery, „Ryzyko”). Kwestia jedzenia była rozwiązana nieźle – można było dobrze zjeść za niewielkie pieniądze. Jednak w porównania do Falkonowej stołówki, to wyszło jednak blado. Poza tym kilku ludzi narzekało na różnego rodzaju rewelacje żołądkowe po pierogach i bigosie...

Ponadto mam trochę bardziej negatywnych uwag – przede wszystkim pod adresem grających na konwencie bębniarzy i wszechobecnych panów z Czarnej Taktyki. Te dwie grupy niespecjalnie liczyły się z wolą reszty konwentowiczów, i o ile na początku było to zjawisko ciekawe, potem okazało się być po prostu irytujące (okrzyki „Go, go, go”, „Szyk, k***a!” oraz dźwięki „granatów”). Jakoś nie przeszkadzało im wpadać do sypialni, gdzie jednak aktualnie mogło dziać się coś, czemu taki „najazd” mógł przeszkodzić. Bębniarze pobili jednak wszelkie rekordy, zaczynając grać w szkole, ni z gruszki, ni z pietruszki – utrudniając skupienie w Games Roomie oraz, jak sądzę – uniemożliwiając sensowne prowadzenie zaplanowanych na tę godzinę prelekcji i konkursów. Jakoś nie pomyśleli chyba o tym, że całemu kompleksowi (było ich słychać wszędzie) utrudniają życie.

Czego żałuję? Jak to zazwyczaj bywa – kilku ominiętych prelekcji i innych punktów programu. Tego, że nie wziąłem udziału w turnieju Magii i Miecza... że nie zagrałem w kilka planszówek, które były dostępne na miejscu (np. Runebound). Że nie spędziłem więcej czasu w towarzystwie Naimada i Soag Afihna... Ale cóż, bywa! Odrobimy (a przynajmniej spróbujemy odrobić) na PyrKonie! Do zobaczenia!
KOMENTARZE (2) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
naimad 21 mar 2007, 18:42
Relacja niezła, choć pisywałeś Kristofie lepsze teksty... parę zdań mi się nie podobało, w kilku miejscach użyłbym innych sformułowań... Ogólnie jednak nie jest źle, akurat na czwórkę w szkolnej skali. Co zaś się samego konwentu tyczy - ja byłem zadowolony :). Co do grupy bębniarzy masz rację, przeszkadzali oni podczas punktów programu i porażką było pozwalanie im na grę wewnątrz budynku. Jednak później, na zewnątrz dali doskonały koncert, a wieczorem w połączeniu ze świetnym firedancingiem zaprezentowali pokaz, że szczęka mi opadła. Masz rację co do SPATu - fajnie to wyglądało, ale ich nagłe wpadanie na prelekcje potrafiło irytować. Ogólnie jednak moje wrażenia po konwencie pozostają pozytywne, i zapewne za rok znów nań przybędę.
Diabellus 21 mar 2007, 18:20
Ja ci dam do cholery "LARP nie miał dopracowanej fabuły". Ci co uciekli, zajęło to im około półtorej godziny, nie mieli tego wpisanego nawet w swoich rolach. Ale nie poradzę że ktoś na hasło Moloch wieje jak się da i nawet nie próbuje wyeliminować wtyczki. Dużo tego LARPa zepsuli gracze a to niestety nie moja wina... No i np. frekwencja nie dopisała....
  • Konwenty
  • Fantasmagoria
  • Kawaii Time
  • Festiwal Fantastyki Cytadela
  • Sakurakon IV
  • Nyskon 2018
  • Magnificon EXPO
  • Dni Fantastyki 2018
  • Nejiro 9
  • Polcon 2018
  • NiuCon 2018
  • Zakonki 2018
  • Gildia Society

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 20 kwi 2019, 20:10 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka